Przypadek indeksu ad

Wziąłem lekarstwo na kaszel o maksymalnej sile i umyłem ręce, a gdy tylko poczułem, że w obecności pacjenta pojawia się kaszel, zrobiłbym wymówkę, by wyjść z pokoju i kaszleć sobie z głowy w gabinecie lekarskim. powierzchnia. Następnie kolega, który zasugerował suknię i maskę, usłyszał, jak kaszlę tej nocy i zauważyłem, że brzmiało to napadowo. Teraz napadowe jest jednym z tych zakodowanych medycznych słów. To tak, jakby powiedzieć, że dziecko wydaje się trochę letargiczne , a nie tylko zmęczone, czepliwe i marudne. Mówisz to w jedną stronę, masz na myśli, że dziecko ma mały błąd; mówisz to w inny sposób, masz na myśli nakłucie lędźwiowe. Więc kiedy powiedziała napadowa, pomyślałem, po raz pierwszy, o krztuścach. A kiedy zacząłem o tym myśleć, nie mogłem tego wyrzucić z głowy – w końcu miałem kaszel, żeby mi przypomnieć. Poszedłem więc do mojego internisty, który uważał, że moje płuca brzmią dobrze i że mój kaszel prawdopodobnie reprezentuje tylko przewlekłą chorobę wirusową – i te kaszle, ostrzegła mnie, mogą trwać przez jakiś czas – i ten koklusz był bardzo mało prawdopodobny. Ale żeby rozwiać moje obawy, wysłała mi miano (w tym momencie miałem ponad dwa tygodnie na kaszel, więc było już za późno na kulturę). A potem wróciłem do widzących pacjentów, a laboratorium źle umieściło próbkę (wypełniając ją pod moim imieniem zamiast mojego ostatniego, okazało się), i musiałem zadzwonić do przyjaciela w kontroli infekcji, który dostał kogoś w laboratorium aby przyjrzeć się jeszcze raz, a ostatecznie znaleziono próbkę – i zgadnij co. Miałem krztusiec.
Bordetella pertussis.
Nagle stałem się nagłym przypadkiem zdrowia publicznego. Pediatra, widząc dzieci przez cały dzień, zaokrąglając noworodki, matkę trójki dzieci w trzech różnych szkołach, bliski współpracownik, który wie, ilu lekarzy i pielęgniarek i pracowników biurowych. Zostałem zadzwoniony lub wysłany przez kogoś z Zdrowia Publicznego codziennie, czasami kilka razy dziennie. Usiadłem przy biurku i sporządziłem listę wszystkich przyjaciół lub znajomych, z którymi miałem bliski kontakt w czasie mojej infekcji.
Czułem się głęboko, głęboko zawstydzony. Nazywając tych ludzi, jeden po drugim, czułem się na przemian jak Tyfus Maria i osoba na końcu linii powiadamiania partnerów STD. Wyeksponowałem je, skażiłem, naraziłem na niebezpieczeństwo. Wezwałem wszystkich do przyjęcia profilaktycznych antybiotyków, aby natychmiast skontaktować się z lekarzem, jeśli rozwinie się kaszel. Przede wszystkim jednak zawstydziłem się przed moimi kolegami i moimi pacjentami w ośrodku zdrowia. Nie mogłem znieść spojrzenia na list, który wychodził na rodziny, które widziałem w czasie mojego okresu największej infekcyjności: Twoje dziecko mogło być narażone na działanie członka personelu, który ma koklusz . Nie chciałem być lekarz, który widział którąkolwiek z tych rodzin, kiedy przyszedł, aby uzyskać antybiotyki lub, jeśli kaszlili, wymaz z nosa i ich antybiotyki. Nie chciałem, aby któryś z nich wiedział, że jestem członkiem personelu z powodu krztuśca. Co gorsza, nadal kaszlałem – teraz nie jest zaraźliwy, ale wciąż kaszle całkiem dramatycznie, na wypadek, gdyby lokalna nagłośnia stanu zdrowia zmarnowała czyjeś myśli nawet na minutę.
Niektóre z moich obaw były stosunkowo dobrze osadzone w rzeczywistości
[patrz też: disulfiram, chloramfenikol, citalopram ]
[przypisy: zapaść krążeniowa, zapaść, intermedicus ]